niedziela, 17 kwietnia 2016

x x x

Tak sobie jadę z Panem kierowcą. Starszy pan. Około 65+. A tyle w nim młodości. Rzuca wyzwiskami na innych kierowców. Ale nie byle jakimi! "Jak on jedzie, stary dziadek!" I zdałam sobie wtedy sprawę na jakim dopiero początku jestem. Jakim gówniarzem i młodziakiem. Jak jeszcze niewiele wiem, a jak wydaje mi się, że wiem dużo. Tak bardzo wydaje mi się, że zbliżające się 22. urodziny to już tak dużo. Koniec świata. Puknij się w baniak, Saszi. 
Chociaż trochę zazdroszczę bratu, który skończył właśnie 16 lat. 
Wtedy było jakoś inaczej. Inaczej. Rodzice byli mniej ważni. Szkoła była najgorszym wrogiem, a dorośli tylko nakazywali i rozkazywali bez powodu. Piwo było zabawą życia. Ekonomiczniej. Spotkania z przyjaciółmi z daleka były wydarzeniem, do którego się odliczało. Kurde, fajnie było. Tak bardzo wtedy myślałam, że wszystko wiem najlepiej. I do tej pory to się akurat nie zmieniło, nic a nic. Jestem najmądrzejsza na świecie, a na siebie sprzed lat patrzę ze śmiechem. Tak już chyba będzie zawsze. 

Ale po co o tym wszystkim? 

Nie siedźcie w domu i nie zamykajcie się w internecie. Brzmi może banalnie i głupio, ale naprawdę... Sprawiajmy, żeby internet był miejscem, w którym możemy na samym końcu podzielić się tym co się stało w realu. Bawmy się, popełniajmy błędy i odwalajmy głupoty. Na dany moment szlabany od rodziców, awantury, zakazy mogą być tragedią. Ale z perspektywy czasu mówię sobie: WARTO BYŁO. Tak, zdarzyło mi się czasem ominąć niektóre fakty z wyjazdów ze znajomymi. Mama nie wiedziała, że 17-letnia Roksanka piła cytrynówę na środku parku w Krakowie z Jonerem i Paką (moje przyjaciółki), nie wiedziała, że piłam z kumpelami szampana nad Wisłą i tańczyłam do Anima Libera (hahah). Nie wiedziała, że po jednym piwie z Rybą w centrum Warszawy widziałyśmy na przejściu dla pieszych Eltona Johna. Z synem. Nie pytajcie. Hahahah. Teraz już wie. I były szlabany, były kary, awantury. Paka przez pół roku nie mogła się spotykać z nami, bo zostawiłyśmy u niej w domu kieliszki w zlewie. Przez pół roku miała szlaban na Szamany, a z 18stki Ryby musiała wrócić o 20. Hahah. Przypał. Myślałyśmy wtedy, że świat się wali. A nawet nie wiecie jak teraz się to wspomina. Płaczemy ze śmiechu. Wyjazd z Jackami, Rusłanami itd. nad jezioro. Jacek spadł z drzewa, ja spadłam z płotu, przez który przechodziłam, Rusłan tarzał się w piachu (Rusłan czemu???). 
Korzystajcie z pogody, z wolnego czasu. Bierzcie kumpli nad głupie jezioro i spędźcie razem ten czas. Uwierzcie mi, że to najfajniejszy czas, jaki tylko można mieć.

Odpowiadając zaraz na mądrych tego świata, którzy zarzucą mi teraz, że namawiam młodych do alkoholu i zabawy z pijaństwem w roli głównej. Do niczego nie namawiam. Każdy ma swój wiek, swój rozum. Nikogo do niczego nie trzeba namawiać. Znam swoich fanów najlepiej i wiem, co potrafią już odwalać, haha. A po opowieściach moich rodziców wiem, że każdy ma swój czas... ;)

To takie moje niedzielne przemyślenia. Poczułam, że muszę to z siebie wyrzucić. 

Pewnie zaraz usłyszę, że jaki ze mnie idol, że takie rzeczy nie przystoją idolom nastolatków. 
Ja nigdy ideału nie zgrywałam. Zaczynając od złego makijażu, tandetnego ubioru, kończąc na niewyparzonym języku i trudnym charakterze. Idol już dawno przestał być świętym. Może kiedyś, gdy media pokazywały to co chciały, gwiazdy nie miały styczności bezpośredniej z odbiorcami - może wtedy to działało. Teraz? Chyba nie. Przynajmniej nie u mnie. Odbiorców nie oszukasz. Jeśli moimi numerami jeden wśród idoli za całokształt są Justin Bieber, Rihanna... Oboje wmieszani w imprezy, mocne teksty i zadziorny charakter... Ale ludzcy. I prawdziwi. I to właśnie staram się zawsze pokazywać. Brzmi może buntowniczo, haha. Nie miało tak brzmieć. Po prostu nie po to dostałam szansę od tylu ludzi, którzy pokochali głupeczka z Twittera, YT czy ask.fm, żeby teraz zgrywać divę i świętą. Divą to ja sobie mogę być na scenie. W klipach, czy sesjach. Albo w klubie, jak za dużo... No wiadomo. hahah. 

To tyle z prywaty. Może ten post jest bardzo osobisty, ale chyba ważny :)

A co z planami muzycznymi? Na pewno to tutaj głównie należą się wyjaśnienia.
Wszystkie szczegóły opóźnień i wydłużania poznacie już wkrótce. To wszystko nie jest takie proste, ale pracujemy cały czas. Nagrywam płytę, nagrywamy teledysk. Terminy już coraz bliższe. Teledysk "DIZZY" to ogromna produkcja. Jeszcze nie nagrywałam klipu z tak dużą ekipą, z takim reżyserem. Opóźnienia wynikały też ze znalezienia sponsorów na klip. Ale już wszystko gotowe. Ostatnie odliczanki już niedługo. Stresuję się bardzo, bo oczekiwania ogromne, piosenka genialna, teraz trzeba to dobrze zgrać z teledyskiem. Go Saszi, Go Saszi. Ważne, że już nic nie stoi w miejscu. 

Już niedługo ogłosimy daty kolejnych koncertów. Nie wiem jaka to będzie trasa... Bo do wydania płyty jeszcze trochę czasu... Ale koncert to koncert. Jeśli są propozycje, to mogę zagrać nawet "Świat Jest Nasz" 20 razy, hahah.

Jak na razie mogę powiedzieć o: 

PRUSZCZ GDAŃSKI - 11. CZERWCA
(jutro kolejna data - czekamy na potwierdzienie info)

Jeszcze chwilkę i szarości znikną z moich social mediów. Nie stękać mi tam, haha. Kolorowo nie było. Będzie niedługo :)



Dobrze, że jesteście.
Kocham mocno.

Wasz kolorowy idol nastolatek

a może po prostu

Saszix