czwartek, 24 września 2015

Obóz - wakacje 2015

Obóz wakacyjnyyy. Czyli notka o którą zostałam przetyrana haha - tak jak o to prosiłam. 
Dzisiaj nie mogę mówić, nie mogę śpiewać - więc czas na bloga.

Obóz wakacyjny był... Bardzo wyjątkowy i wywołujący u mnie... bardzo mieszane uczucia. 
Ale może od początku. Pamiętam jak przyjechałam do swojego hotelu i jak zwykle bałam się tego CO TO BĘDZIE. Zawsze czuję presję tego, że jednak przeznaczyliście swoją sumę feriowych/wakacyjnych pieniędzy  na obóz ze mną i zdecydowaliście, że swoje 2 tygodnie/tydzień (niepotrzebne skreślić - hiehie) poświęcicie właśnie na ten, a nie inny wyjazd. Niektórzy widzą mnie na obozie po raz pierwszy i mam obawy, że może ich rozczaruję, że jak zobaczą, że serio jestem normalnym ziomkiem, to pomyślą, że nie tak sobie wyobrażali "idolkę". Jesteście bardzo różni i indywidualni. To wcale nie takie proste nawiązać kontakt z każdym. A jednak jakimś cudem mam ten dar dogadania się praktycznie z każdym i zawsze mi się to udaje. Przynajmniej wydaję mi się, że na wakacyjnym obozie jakoś mi to wyszło ;)

Minęło już od obozu wakacyjnego trochę czasu, więc moje wspominki mogą być bardzo wybrakowane. 

Byłam mega zaskoczona zgraniem całej grupy. Wiadomo, że ktoś tam z kimś tam nie do końca się polubił, robiły się grupki - to całkiem naturalne. Ale gdy padło hasło ŚPIEWAMY, TAŃCZYMY - to zgrywali się wszyscy, co do jednego. Czy ktoś umiał, czy nie, czy się wstydził - każdy PRÓBOWAŁ. 

Codziennie starałam się dać Wam siebie jak najwięcej, sama wymyślałam dodatkowe zajęcia, pogaduszki, uczyłam Was tańczyć choreografię z teledysku "Proste Słowa", wydłużałam czas posiadówek w pokojach. Starałam się jak mogłam każdego wysłuchać, chciałam żeby każdy wrócił z obozu z poczuciem, że wróciłby tam jeszcze raz. Fajnie było codziennie widzieć Wasze zaciekawione mordki, uśmiechnięte, zobaczyć, że macie moją płytę, case'y na telefon, saszanowe słuchawki. Pobalowaliśmy na dyskotece, pozwierzaliśmy się sobie na ognisku, ja powędkowałam na zajęciach wokalnych, haha. Kurde, dużo tego było. I zawsze było fajnie.

A najbardziej dziękuję Wam za urodzinową niespodziankę. To było niesamowite. Tak się zgraliście, przygotowaliście, że się aż wzruszyłam :") Dostałam najlepsze życzenia na świecie. I ja wiem, że każde Wasze słowo skierowane w moją stronę było pełne szczerości i prawdziwej miłości, bo wiem, że życzycie mi najlepiej. Dziękuję.

Ale żeby nie było za kolorowo to muszę Wam się do czegoś przyznać. Miałam na obozie, pierwszy raz w życiu, dzień totalnego podłamania. Wysłuchując codziennie Waszych różnych, niezawsze fajnych, historii z życia biorę to wszystko zawsze bardzo do siebie. I zawsze staram się pomóc każdemu. A nie każdemu umiem. I spać nie mogłam, i skupić się na sobie. Bo ja naprawdę - może tego czasami nie widać - ale bardzo przeżywam w środku Wasze problemy z rodziną, szkołą, zdrowiem... A jestem czasami tak bezradna i mała w tym wszystkim, że na obozie właśnie miałam ten jeden dzień, gdzie nie dałam sobie z tym rady. Leżałam w łóżku i patrzyłam się w sufit. Ogłupiałam totalnie i nie wiedziałam co dalej robić. Chciałam się zamknąć w pokoju na cały dzień i z nikim nie rozmawiać, poukładać to sobie wszystko. Oczywiście przeszło mi, nabrałam nowych sił i energii. Wszystko ogarnęłam. Wszystko już ok :) Nie czujcie się źle z tym, że dzielicie się ze mną swoimi problemami. Ja jestem po to, żeby Wam pomóc. Ale chciałam, żebyście wiedzieli, że bardzo angażuję się we wszystko nie tylko fizycznie przyjeżdżając sobie, gadając, ale też psychicznie. 

Ale no, koniec smucenia :)

Fajnie było posiedzieć z Wami w pokojach, pogadać o dietach, odżywianiu, miłości, chłopakach, Waszych pasjach... Dziękuję, że mi ufacie :)

I dziękuję - tak ogólnie - za cały ten wyjazd. To niesamowite, że serio takie obozy mają miejsce. Że mam swoje obozy ze swoimi Saszaniakami i możemy sobie na kilka dni stworzyć swoją własną "Krainę Szczęśliwości" haha. Love
Dziękuję





























































































































Teraz przed nami obozy zimoweeeeee, tutaj macie link:
http://www.kompas.pl/oboz/fanowski-oboz-z-saszan-zima/

Chyba nie muszę Was przekonywać, że... warto.


A skoro już dziękuję za niespodziankę urodzinową z obozu, to podziękuję też tak ogólnie.
Za wszystkie akcje na fejsie, instagramie, Twitterze. I na centralnym w Warszawie, i na dworcu w Żyrardowie. To były serio jedne z lepszych urodzin w moim życiu. Saszaniaki, rodzinka i przyjaciele. Czyli tak jak uwielbiam najbardziej. 

DZIĘKUJĘ


































Tyrać mnie dalej, skutkuje. Haha
Love,
Wasz Saszix