wtorek, 31 marca 2015

Koncerty - Warszawa, Poznań, Kraków

Wreszcie notka o koncertaaach. Warszawa. Poznań. Kraków.
Który koncert najlepszy? Trudno mi wybrać. Chyba nawet nie umiem.

Nie wiedziałam jak to będzie wyglądało, czy dam radę, jak zareaguje publiczność. Po prostu nie wiedziałam nic.
Chciałam, żeby wszystko wyszło jak najlepiej, chciałam dać z siebie jak najwięcej, żebyście mogli wyjść z koncertu z poczuciem, że poszlibyście na niego jeszcze raz. 

Od 16. roku życia jestem stałym bywalcem na koncertach swoich ulubionych artystów. Byłam na koncertach Alexandra Rybaka, Justina Biebera, Rihanny, Tokio Hotel, A$AP Rocky'ego, Beyoncè… I wieeeelu wielu innych. Ostatnio byłam pierwszy raz w życiu na koncercie Tokio Hotel. I to był właśnie jeden z tych koncertów po których chciałam pójść na niego jeszcze raz.
Czułam niewyobrażalne szczęście i wzruszenie. Najlepsze emocje na świecie.

I zawsze chciałam, żeby przede wszystkim takie były moje koncerty.
Dobra muzyka na żywo i niezapomniane emocje za którymi tęskni się dniami i nocami. 

I mam wrażenie, że… nawet troszkę mi się udało.






Widziałam Waszą radość, widziałam łzy wzruszenia, widziałam jak się bawiliście. Mieliście tyle wspaniałych rzeczy w oczach. 


To co czułam na scenie to takie uczucie, które chciałabym, żeby trwało godzinami. Czułam gdzieś w środku, że tu i teraz jest Wasz czas na ucieczkę od wszystkich codziennych problemów i szarych spraw. Że właśnie u mnie na koncercie możecie być sobą, możecie skakać i krzyczeć z radości, płakać. Że nieważne co myślą sobie o Was ludzie w szkole, czy czujecie się lubiani czy nie, nieważne jak wyglądacie, jakiej jesteście orientacji - tu ze mną i moją muzyką jesteście szczęśliwi i wolni od ucisku, jakie codziennie daje nam otoczenie. Kocham śpiewać dla Was. Scena to jest to miejsce, z którego zawsze chciałabym się dzielić swoimi emocjami. To JEDYNE miejsce w realu, które daje mi możliwość podzielenia się emocjami, przeżyciami i przemyśleniami. Nie ma dla mnie lepszego przekaźnika, niż muzyka. Wasze krzyki - SASZAN, SASZAN przed koncertem. To wszystko to rzeczy o których MARZYŁAM od małego. I nie wierzę, że to wszystko naprawdę się dzieje. Że naprawdę specjalnie dla mnie przyszliście na koncert. Nie do opisania.

Godziny opowieści nie opiszą tego co mogę Wam przekazać jedną zapowiedzią i jedną piosenką. Godziny opowieści nie oddadzą piosenki "Twarzą w Twarz" na żywo, godziny opowieści nie oddadzą szaleństwa podczas "Świat Jest Nasz". 

Tego się nie da opowiedzieć - to trzeba przeżyć.

Dziękuję Wam, za te 3 koncerty. 
Nie znam jeszcze planów na kolejne. Musicie działać w swoich miastach, bo raczej nie będzie już koncertów klubowych. Tylko plenery, na które zapraszają Urzędy Gmin, Miasta itd. Wszystko w Waszych rękach :)