poniedziałek, 3 marca 2014

DDTVN, NA TAPECIE...

(NOTKA PISANA W CZWARTEK 27.02.2014)

Notka pociągowa, bo tu zawsze mam chwilę dla siebie, godzinka jazdy do Warszawy to idealny czas na napisanie nowej notki :)

Wczoraj (26 lutego) byłam gościem w programie DZIEŃ DOBRY TVN. Opowiem Wam jak wyglądało to wszystko od mojej strony.

Przed 9 udałam się do studia, gdzie czekały już dziesiątki Saszanatorsów. Nie miałam niestety czasu, żeby się przy Was zatrzymać, bo o 9 miałam być na miejscu, ale bardzo ucieszył mnie ten widok. Nie spodziewałam się, że będzie Was aż tyle. Od razu w środku zrobiło mi się ciepło i na parę chwil zapomniałam o nerwach. Razem z rodzicami i bratem wjechaliśmy na 9 piętro. Drzwi windy się otworzyły i moim oczom ukazało się studio DDTVN, miejsce dla mnie bardzo znane, ale... do tej pory tylko z telewizji. Otworzyła mi się buzia ze zdumienia i rozglądałam się wszędzie z szeroko otwartymi oczami. Powitał nas pan z ekipy, pokazał szatnię itd. Ale to było dziwne uczucie tam być. Zaproszono mnie do mejkapu. Pani była bardzo sympatyczna. Odwrócona tyłem do wszystkiego, z zamkniętymi oczami (malowanymi przez panią haha) słyszałam co chwilę gdzieś "Saszan, Saszan, a która to ta Saszan...". Po mejkapie i uczeszaniu podszedł do mnie Pan Biedroń, przedstawił się, pogratulował, powiedział, że jest pod wrażeniem, że tyle ludzi przyszło dla mnie pod studio. Nazwał mnie "wschodzącą gwiazdą" na co odpowiedziałam tylko "Jaką tam gwiazdą, ja tylko Saszan jestem"... :)
Oczekiwałam na Igora, gitarzystów i dziewczyny od chórków. W ciągu 10-20 min. byli już wszyscy. Nie usiadłam nawet na sekundę, cały czas kręciłam się po studiu, bardzo się denerwowałam, już sama nie wiem czy tym faktem, że to ważny program, pierwszy taki wywiad, czy po prostu męczyło mnie czekanie. Chyba i to, i to. Będąc tam w studiu, mimo, że w tym samym pomieszczeniu - nie słyszeliśmy rozmów z goścmi. Nic nie było słychać. W trakcie reklam pan z ekipy dał nam znać, że zapraszają na scenę na próbę. Weszliśmy, zagrali, zaśpiewałyśmy, zeszłyśmy. Wszystko było ok, a ja nawet nie denerwowałam się za bardzo. W końcu usłyszałam "Saszan zapraszamy do rozmowy" a w mojej głowie pojawił się krzyk "JAK TO? TO JUŻ?!". Przyznaję - spanikowałam. Usiadłam na fotelu i czekałam na prowadzących. Zapowiedzieli mnie, nawet nie słyszałam jak i został wyemitowany materiał, który nagrywaliśmy w Żyrardowie. Powiem Wam, że wzruszyłam się podczas oglądania. Ja mało mówię o sobie dobrego, nie lubię siebie zachwalać, w sumie bardzo rzadko przyznaję, że coś mi wyszło dobrze, zawsze mam 50 "ALE" i zastrzeżeń. A tu usłyszałam o sobie jako o popularnej nastolatce z fanami, którzy czekają pod studiem i śpiewają moją piosenkę, milionami wyświetleń, kontraktem... To wszystko brzmi tak "gwiazdowo", a ja sama siebie za żadną gwiazdę się nie mam. Powiedziano o pozytywach  we mnie, mimo, że zawsze wszyscy skupiają się na tym co negatywne. Bardzo się zdziwiłam. Wiem, że panuje zdanie, wymyślone oczywiście przez hejterów, że jestem bardzo pewna siebie, przemądrzała i zakochana w sobie. Prawda jest zupełnie inna. Nie oczekuje od nikogo uwielbienia dla mnie. Ale za wszystko jestem wdzięczna.
Pod sam koniec programu mieliśmy wystąpić z akustyczną wersją "Świat Jest Nasz". Wszystko na szybko, godzina przygotowań w nocy to niewiele. Podczas prób w studiu ddtvn nie miałam tremy. Wszystko skumulowało się na sam koniec. W mojej głowie wszystko zaczęło wirować, słyszałam w głowie na zmianę głosy "NIE UMIESZ ŚPIEWAĆ, JESTEŚ ZEREM" i "SASZAN WIERZYMY W CIEBIE, DASZ RADĘ!". Wyłączyłam się totalnie. Pierwszy raz poczułam tak mocno jak to jest występować pod taką presją, gdy tyle osób czeka na nasze potknięcie. Byłam tak zestresowana, że przez 3/4 występu nie ruszyłam się, a ręce zacisnęłam wokół mikrofonu.

"Kiedy osiągniemy w życiu pewien punkt, zawsze gdzieś będą ludzie, którzy tylko czekają na nasz upadek..."

Ale czuję, że dałam radę. Widziałam na telewizorach Was skaczących pod studiem. Tak strasznie dziękuję Wam za to.
Był to mój pierwszy taki występ. Nie był najlepszy, ale myślę, że jak na pierwszy raz to jakoś poszło. :) Skrzek podczas śpiewania znika coraz to bardziej. :)
Następnym razem będzie lepiej. Na stówę!
Nigdzie indziej, tylko w górę.

To było dla mnie ogromne wydarzenie. Wciąż czuję te emocje.

Tu macie link do wywiadu:
http://dziendobry.tvn.pl/wideo,2064,n/saszan-uwielbiana-przez-nastolatkow-kim-jest,114776.html







EDIT z dnia 3 marca:

W piątek byłam gościem telewizji SUPERSTACJA. Mój drugi telewizyjny wywiad z przemiłą Panią. 



A co teraz? Teraz przygotowuję się mocno do matury, szkoła, szkoła, szkoła... A przy okazji wybieramy producenta mojej nadchodzącej płyty, szykujemy piosenkę na Young Stars... Kręci się :)

Love,
Saszi