środa, 5 czerwca 2013

Koncert Beyonce w Warszawie

Już prawie 2 tygodnie po koncercie Beyonce. Nie wiem kiedy to minęło. 
Czas na Saszanową relacyjkę :)

_________________________

25 maja, Około godziny 16:30 wyruszyliśmy z Sygim do Warszawy, a konkretniej na Stadion Narodowy gdzie miał odbyć się Orange Warsaw Festival. Beyonce miała zacząć dopiero o 23. Czemu więc wybraliśmy się tak wcześnie mając miejsca na trybunach? Nie wiem. Pytajcie Sygiego, hahahah 
Przed bramkami pod stadionem skupiło się mnóstwo ochroniarzy, osób sprawdzających bilety... Widząc ich wyjęłam z plecaczka "tekturkowe etui" w których były nasze. Postanowiliśmy wejść już na teren stadionu. Podeszłam do "wpuszczającego", otworzyłam tą tekturkę i ... OK. MOJE SERCE PRZESTAŁO BIĆ. CAŁE ŻYCIE PRZELECIAŁO MI PRZED OCZAMI, NIE NO NIE WIERZYŁAM. BILETU NIE BYŁO W ŚRODKU. Pan zaśmiał się tylko "O, to ktoś inny się ucieszy". Z maksymalnie rozwartymi oczami, obezwładnionymi rękoma i otwartą buzią odwróciłam się i poszłam szukać biletu, Sygi pobiegł jakieś 100km dalej, a niedaleko nas stał pan... dziwny pan. Wyglądał jak jakiś terrorysta. Stał z biletem, oglądał go, przyglądał się. Zajrzałam mu przez ramię ukradkiem... Patrzę... MÓJ BILET. Tylko ja miałam tak źle wydrukowanego (hehe, kompetentni ludzie w empiku :)))))))))) ) Zbliżyłam się do niego przodem, wyciągnęłam rękę do biletu i jakby nigdy nic zapytałam: 
MOGĘ? 
O dziwo, pan dał mi bilet. I poszliśmy znów do bramek.
Haha, nie wiem co mi strzeliło znowu do bani. Zamiast grzecznie podejść, powiedzieć, że zgubiłam bilet, spytać czy może nie znalazł... po prostu podeszłam, wzięłam, poszłam. Dziękuję, do widzenia.
Pan przy bramkach uśmiechnął się na nasz ponowny widok, weszliśmy dalej, jakaś sympatyczna pani obszukiwała mi płaszcz i plecak, uspokajała mnie, bo byłam dość roztrzęsiona zaistniałą sytuacją :D
Przy kolejnym "sprawdzaczu" biletów znowu był jakiś problem, ale już mniejsza z tym.



Wokół całego stadionu znajdowały się budki, namioty z jedzeniem, gadżetami, ubraniami, płytami...
Pochodziliśmy trochę, pozwiedzaliśmy i udaliśmy się do środka. Okazało się, że nasze wejście jest po drugiej stronie stadionu. Troszkę się namęczyliśmy, bo jest on CAŁKIEM SPORAWY :D
W środku trybuny świeciły pustkami, ale na płycie stała już duża grupa ludzi. 

Tu macie 2 króciutkie filmiki z prywatnej kolekcji :)


Stadion w środku jest taaaaaki ogromny. Z Sygim z wysokości dostawaliśmy zawrotów głowy.
Gdy pierwszy artysta pojawił się na scenie - nas jeszcze w środku nie było, bo szczerze powiedziawszy to nie okazywaliśmy raczej zainteresowania. Gdy już zajęliśmy swoje pozycje na scenę zawitał Tinie Tempah.
W skrócie mogę powiedzieć, że publiczność bardzo fajnie go przyjęła, wszyscy dobrze się bawili. 
Sam wstawił nawet foteczkę z publicznością na Instagrama :

Dobra dobra. Przejdę do rzeczy.
Z Sygim tak kombinowaliśmy, że w końcu znaleźliśmy się na zupełnie innym sektorze, po drugiej stronie stadionu. Scenę było widać lepiej, bo niestety była tak nielogicznie zbudowana, że z sektorów przy scenie połowy nie było widać...


Generalnie zaczęliśmy już dostawać głupoty z tego czekania, w dodatku marzliśmy jak mrożonki w zamrażalniku, było okroooopnie zimno, nawet przy zamkniętym dachu. 
Sygi wymachiwał tyłkiem na lewo i prawo (oznaka zniecierpliwienia hahaha), ja dalej bawiłam się w kostkę lodu. Stadion zaczynał się zapełniać. Chwilę przed 23 cały był pełny. Robiło to wrażenie.




(Foty zrobione ok. 22:00)

Sorki, nie potrafiłam wtedy nie machać ręką haha

No i wybiła ta 23, a tu niiic. sjahdakjshd
Staliśmy na schodkach, generalnie nie były to nasze miejsca, ale nie powinno to nikomu przeszkadzać. 
No właśnie. Powinno. Przyszły jakieś dziunie z piwkami, rozsiadły swoje królewskie dupale na siedzonkach i zaczęły stękać, że nic nie widzą (nieważne, że niczego jeszcze nie było)
Przeszliśmy wyżej. I ZACZĘŁO SIĘ AKSJDHKJASDHA
INTRO. ALE MIAŁAM CIARY. Oczywiście darliśmy się z Sygim jak oszaleni, w sumie to po prostu oszaleliśmy haha. 
I pojawiła się. ONA. KRÓLOWA ŚWIATA. Nie no niemożliwe.
Beyonce, idealna, perfekcyjna Beyonce przed moimi oczami. JDSJFHSDHFKHDF
Stała w swojej sławnej pozycji z biodrem na bok. 
Kiwałam głową na boki z niedowierzaniem.
I zaczęło się "Run The World (Girls)"
Jej figura, jej włosy, twarz, uśmiech, ruchy, choreografia... Wszystko jest perfekcyjne. Aż trudno uwierzyć, że ta istota jest żywa, prawdziwa i pochodzi z naszej planety. Jeju, jakie ciary, o ludzie. 
Saszan, oddychaj.

Oczywiście panie z tyłu szybko musiały sprowadzić nas na ziemię i przypomnieć, że jesteśmy w Polsce. 
Kazały nam usiąść, BO ONE NIC NIE WIDZĄ. Nie rozumiem jak można iść na taki koncert, wywalić (za przeproszeniem) dupę na krzesełku i sączyć piwo. Nie rozumiem. Jedna z mistrzyń gatunku poszła po ochroniarza. No cóż. Wolała stracić kilka minut show Beyonce, niż wstać z krzesła i bawić się na stojąco haha. Porażka. Ochroniarz kazał wszystkim przejść na miejsca. Myślałam, że rozszarpię te babska. Klnęłam jak szewc, tak mi podniosły ciśnienie.
Pobiegliśmy na swój sektor, niestety było widać o wiele mniej. Ale to było mało ważne.

Troszke poddenerwowani "wróciliśmy" do świata Beyonce. Stanęliśmy w przejściu między sektorami, było tam sporo miejsca. 

W wykonaniach Beyonce nie było mowy o cieniu plejbeku. Nie wiem jak ona to robi, tańczy tak, że tancerki mogą się wstydzić... I jednocześnie śpiewa tak, że na ciele od razu pojawiają się ciary. Dodatkowo niesamowitym zjawiskiem jest jej kontakt z publicznością. Tak ogromną publicznością. Na stadionie było na pewno około 50 tys. ludzi. Sama powiedziała, że jest to jej największa publiczność podczas tej trasy. 
Jej poczucie humoru. I taka wewnętrzna skromność gdy dziękuje, wypowiada się. 
Myślę, że nie ma odpowiednich słów, aby trafnie określić perfekcję Beyonce.
Gdy na stadionie wybrzmiał początek piosenki "Crazy In Love" ... nie wiem. OPĘTAŁO NAS HAHAH. Zaczęliśmy się miotać, drzeć jakby coś nam się działo, ja zaczęłam biegać wokół siebie, Sygi wymachiwać rękoma, w końcu złapał mnie za płaszcz, podniósł, zaczął szarpać, gibać na boki (co oczywiście nie mogło się odbyć bez nieprzerwanego krzyku, przekleństw hahah) JAK SOBIE WYOBRAŻAM JAK TO WYGLĄDAŁO i co ludzie sobie myśleli... hahah. 
Potem "Single Ladies" i kolejna dawka dziczy. 
Jej fragmencik został udokumentowany, nie jest to jednak film do oglądania, bo po prostu nie dało rady haha


I tak właśnie już było do końca. Byliśmy kilometry od sceny, a towarzyszyły nam emocje jakbyśmy w ogóle stali tam na scenie. Co my tam wyprawialiśmy... Syxana, proszę państwa, haha.

Na piosence "Halo" fani przygotowali akcję - niebieskie balony. Wyszło wspaniale, magicznie. 
Bey zeszła do fanów, a gdy wracała na scenę wzięła jednego balona i do końca śpiewała razem z nim. Balon szczęściarz :D Wiele razy dziękowała za ciepłe przyjęcie, dziękowała za wsparcie.

Barwne stroje, zapierające dech w piersiach choreografie, Beyonce i tancerki, a także liryczne, wzruszające momenty - tylko Beyonce i fortepian.
Koncert nie miał żadnego słabszego punktu. Beyonce jest bezbłędna. 
Przyznam szczerze - każda gwiazda na żywo wypada przy niej blado. 
Talent i ogromna praca u Bey aż razi i myślę, że czy ktoś jest wielki fanem czy nie - na pewno odczuł to po wyjściu z koncertu. To jest po prostu wielkie show. Show bez potknięć. 
Jestem pod ogromnym wrażeniem. Zawsze wiedziałam o perfekcji Beyonce, ale ujrzenie tego na żywo przerosło moje oczekiwania i dotychczasowe odczucia. W Beyonce widać ogromną pasje, ogromne wyczucie muzyki i miłość do niej. 





Niestety nie porobiłam żadnych zdjęć, nie nagrałam żadnych porządnych filmików, ale po prostu genialnie się bawiłam :) Moje gardło dało znać następnego dnia ;) 
Osobiście najbardziej zapadł mi w pamięć występ do "Grown Woman"

Filmiki z koncertu są na YT :) Wystarczy wpisać: Beyonce Warsaw, Poland i powinno wszystko być :)

Czuję, że nie opisałam wszystkiego, ale wszystkiego chyba się nie dało. 



________

Tu macie linki do poprzednich notek:

koncert Justina i spotkanie w Finlandii : http://saszann.blogspot.com/2013/04/finlandia.html